
Zdjęcia dzięki uprzejmości autorów.
Zdjęcia dzięki uprzejmości autorów.
Rok po roku dryf pestycydów nadal po cichu niszczy prerie i lasy Illinois.
Dwa lata temu to czasopismo opublikowało nasze ustalenia z raportu Dryf herbicydów i chemiczna ingerencja w naturalne krajobrazy i siedliska. Raport ten udokumentował druzgocące skutki narażeniaroślin i drzew w Illinois na herbicydy poza celem. Niestety, szkody nie ustają. Ta chemiczna ingerencja trwa, pozostawiając blizny na krajobrazach, które myśliwi, wędkarze, obserwatorzy ptaków i miłośnicy przyrody cenią najbardziej.
W sierpniu 2024 roku opublikowaliśmy nasz raport Ukryte na widoku – Dryfherbicydów i chemiczna ingerencja. Podsumowanie 6 lat monitoringu i analizy tkanek. Od 2018 roku Prairie Rivers Network dokumentuje te szkody w ramach Projektu Monitorowania Zdrowia Drzew i Roślin. Przez 6 lat zarejestrowaliśmy ponad 11 500 obserwacji roślin na 290 stanowiskach w Illinois – od prywatnych lasów po publiczne parki i rezerwaty przyrody. Wyniki są zatrważające: Ponad 99 procentmonitorowanych miejsc wykazuje oznaki dryfu herbicydów każdego roku.
Dryfujące substancje chemiczne mogą obejmować herbicydy, insektycydy i fungicydy. Jednak toherbicydy powodują widoczne uszkodzenia roślin i mogą być identyfikowane bez testówlaboratoryjnych. Są one stosowane przede wszystkim w ogromnym przemyśle upraw rzędowych w Illinois, ale także w chemicznych zabiegach pielęgnacyjnych trawników i muraw.
Te chemiczne ingerencje nie tylko pogarszają stan naszych ekosystemów, ale także zagrażają siedliskom dzikiej fauny, osłabiają odporność lasów i utrudniają nam adaptację do zmieniającego się klimatu. Podważają one integralność ekologiczną najcenniejszych siedlisk Illinois.
Dęby, klony, platany i orzeszniki, które zapewniają schronienie i pożywienie niezliczonym gatunkom,należą do najbardziej dotkniętych. Preriowe kwiaty i leśne rośliny runa, kluczowe dla zapylaczy i ptaków gniazdujących na ziemi, również wykazują oznaki uszkodzeń, rok po roku.
Te szkody nie ograniczają się do wiejskich pól uprawnych czy podmiejskich trawników. Sięgajągłęboko w chronione obszary naturalne, parki stanowe, a nawet prywatne tereny zarządzane w celach ochrony przyrody. Dryfujące chemikalia odbierają zdrowie i witalność tym miejscom, stanowiąc poważne zagrożenie dla lasów i siedlisk podtrzymujących charakterystyczną dla Illinois dziką przyrodę i naturalne piękno.
Powszechnie stosowane herbicydy, takie jak 2,4-D, dikamba i atrazyna, mogą dryfować w momencie aplikacji, powodując szkody w pobliskiej roślinności.
Jednak te substancje chemiczne, podobnie jak wiele innych, mogą również ulatniać się po zastosowaniu — dosłownie parując do atmosfery — i przemieszczać się na wiele kilometrów, osiadając na lasach, preriach, a nawet w miejskich ogrodach. Objawy narażenia są nie do przeoczenia, gdy już wiadomo, na co zwracać uwagę: podwinięte lub skręcone liście, zdeformowane ulistnienie, żółknięcie i zahamowany wzrost.
Jak zaobserwowaliśmy w trakcie monitoringu, w przypadku dębów, klonów, wiśni, orzeszników i wielu innych gatunków, te oznaki to coś więcej niż tylko defekty wizualne — są zapowiedzią stresu, pogorszenia kondycji zdrowotnej, a nawet śmierci.
Jednym z dotkniętych miejsc jest rezerwat przyrody Beadles Barrens, rzadki ekosystem preriowo-leśny w hrabstwie Edwards. Zarządzany przez rodzinę Beadles od czterech pokoleń, ten rezerwat przyrody w Illinois jest żywym świadectwem ekologicznego i historycznego dziedzictwa stanu. Mimo swojej nazwy, barrens wcalenie są jałowe – tętnią życiem dzięki kwiatom prerii i dębom, które przetrwały całe pokolenia. Jednakdziś znajdują się pod ogromnym stresem z powodu powtarzających się ekspozycji na herbicydy.
Roger Beadles, którego prapradziadek kupił ziemię po wojnie secesyjnej, poświęcił życie opiece nad rezerwatem.
„Zrobiłem wszystko, co mogłem, aby utrzymać ten ekosystem dębów ostrolistnych, ale widok dryfu herbicydów powoli zabijającego dęby, które przetrwały od 100 do 200 lat, jest druzgocący” – wyjaśnił Roger. „Nie ma już produkcji żołędzi, która zapewniłaby kolejne pokolenie drzew. Nie sposób nie zastanawiać się, czy dryf jest kluczowym czynnikiem.”
Najnowsze analizy tkanek potwierdziły jego obawy. Ekspozycja na herbicydy w tym miejscu jest poważna – objawy zaobserwowano u 22 gatunków roślin należących do 10 różnych rodzin.Śmiertelność dębu białego gwałtownie rośnie – szacuje się, że od 25 do 33 procent drzew niedawno obumarło. Objawy dryfu herbicydów były widoczne w całym rezerwacie.
Szkody wyrządzane przez dryf herbicydów sięgają daleko poza widoczne uszkodzenia roślin.
Drzewa poddawane wielokrotnej ekspozycji wykazują przerzedzenie koron, zamieranie gałęzi oraz zwiększoną podatność na szkodniki, choroby i ekstremalne zjawiska pogodowe. Dęby odgrywają szczególnie kluczową rolę w ekosystemach Illinois – dostarczają pożywienia dla dzikiej fauny poprzez żołędzie, są roślinami żywicielskimi dla zapylaczy oraz przyczyniają się do sekwestracjiwęgla i regulacji klimatu. Pogarszający się stan zdrowia dębów i ich utrata na skutek powtarzających się ekspozycji zagraża nie tylko bioróżnorodności, ale także odporności całych krajobrazów.
Co więcej, problem nie ogranicza się jedynie do obszarów wiejskich.
Badania Prairie Rivers Network wykazały, że dzielnice miejskie są narażone zarówno na dryf herbicydów z pól uprawnych, jak i na chemikalia stosowane lokalnie w pielęgnacji trawników.Kumulacyjny efekt tych ekspozycji to kryzys ekologiczny ukryty na widoku.
Pomimo dekad stosowania herbicydów, nie istnieją kompleksowe systemy umożliwiające systematyczne monitorowanie dryfu ani jego wpływu na ekosystemy i zdrowie ludzi. Tymczasem Prairie Rivers Network i inne organizacje podejmują działania, nagłaśniając ten powszechny problem w nadziei na wywołanie reakcji. Wspólnie z naszymi partnerami edukujemy społeczeństwo na temat szkód spowodowanych dryfem oraz dążymy do wprowadzenia silniejszych środków ochrony dla dzikich krajobrazów, z których wszyscy korzystamy i na których polegamy.
Skutki poważnych ekspozycji często pozostają niezauważone. Łatwo przypisać objawy działania herbicydów chorobom lub warunkom pogodowym, przez co wiele uszkodzeń jest po prostu ignorowanych.
Ale nie możemy już dłużej odwracać wzroku. Musimy powstrzymać te szkody.
Dla myśliwych, wędkarzy i wszystkich, którzy cenią naturę, jest to sprawa osobista. Zdrowe siedliska są fundamentem dobrze prosperujących populacji dzikiej fauny, a ich utrata na skutek chemicznejingerencji podważa wysiłki na rzecz ochrony przyrody, rekreacji na świeżym powietrzu i naszegowspólnego dziedzictwa.
Kim Erndt-Pitcher is the Director of Ecological Health at Prairie Rivers Network, a statewide conservation organization based in Champaign.
Martin Kemper is a retired Illinois Department of Natural Resources biologist and a volunteer for Prairie Rivers Network who co-leads the monitoring program.
Submit a question for the author