
Piżmak płynący przez mokradła. Zdjęcie: Mike Budd, USFWS.

Piżmak płynący przez mokradła. Zdjęcie: Mike Budd, USFWS.
Wyobraź sobie, że możesz zobaczyć żywy atlas wszystkich dzikich gatunków w Illinois. Od wieżowców nad jeziorem w Chicago po wzgórza Shawnee — każdy ptak, chrząszcz i chwast wyrastający ze szczelin w chodniku pojawia się przed oczami jednocześnie. Taka mapa stanu nie skupiałaby się na hrabstwach i autostradach, jak większość map, ale na żywej, zmieniającej się masie skrzydeł, liści i łap. Ta niemal niewyobrażalna mapa jest dokładnie tym, ku czemu prowadzi nas iNaturalist — jedno zdjęcie od jednej ciekawej świata osoby naraz.
iNaturalist to bezpłatna aplikacja, która szybko i dyskretnie zmienia smartfon w narzędzie naukowe. Wyobraź sobie, że spacerujesz z psem w Bloomington, jedziesz rowerem wzdłuż rzeki Chicago, wędrujesz szlakiem w Starved Rock albo czekasz na pociąg w Joliet, gdy coś przykuwa twoją uwagę. Może to być grzyb ukryty na pniu, ważka szybująca nad rowem albo pnącze wspinające się po słupie oświetleniowym. Robisz zdjęcie, przesyłasz je, podajesz swoją najlepszą ocenę tego, co przedstawia, i KLIK. W tym momencie tworzysz cenne dane, które naukowcy w Illinois i na całym świecie mogą wykorzystywać do śledzenia rozmieszczenia danego gatunku.
Każda obserwacja w iNaturalist składa się z czterech prostych elementów: co zobaczyłeś, gdzie to zobaczyłeś, kiedy to zobaczyłeś oraz kto pomógł potwierdzić, czym to było. Najważniejszym aspektem jest prawdopodobnie „co”. Dodając obserwację, możesz dodać identyfikację od bardzo ogólnej, takiej jak „roślina” lub „drzewo”, po bardzo szczegółową, jak „dąb czerwony”. Wspaniałe w iNaturalist jest to, że inni użytkownicy włączają się i pomagają w identyfikacji. Botanik z Urbany sugeruje gatunek. Przyrodnik z hrabstwa DuPage się zgadza. Ktoś z Carbondale ma inne zdanie i wyjaśnia dlaczego. Powoli — albo szybko — najdokładniejsza identyfikacja twojej obserwacji zaczyna się wyłaniać.
Nie musisz nawet martwić się o „gdzie” i „kiedy”. „Gdzie” jest sugerowane automatycznie na podstawie GPS-u w telefonie, a „kiedy” pochodzi z metadanych zdjęcia, czyli daty i godziny jego wykonania. „Kto” to ciąg osób, które później dodały lub potwierdziły identyfikację. Z punktu widzenia naukowca te informacje są najcenniejsze. „Ten gatunek był tutaj tego dnia” — to dokładnie taki rodzaj informacji, który można umieścić na mapie i porównywać na przestrzeni lat, aby ocenić, jak zmienia się rozmieszczenie gatunków.

Oczywiście surowy strumień obserwacji często bywa chaotyczny. Ludzie przesyłają zdjęcia swoich zwierząt domowych albo zwierząt w zoo, robią zdjęcia tak rozmazane, że ledwo da się odróżnić roślinę od chodnika, albo błędnie identyfikują pospolitego wróbla jako rzadką ziębę z Tybetu. Żaden badacz nie chce przedzierać się przez taki chaos, dlatego iNaturalist opiera się na weryfikacji społeczności. Obserwacja staje się „research grade”, czyli nadająca się do wykorzystania w badaniach naukowych, dopiero wtedy, gdy ma datę, lokalizację, jakiś rodzaj dowodu, a społeczność osiąga zgodność co do identyfikacji.
Może dodasz identyfikację „motyle i ćmy” dla motyla, którego zobaczyłeś na kwiecie podczas wizyty na pozostałości prerii w Kankakee Sands. Ktoś zawęzi ją do rodzaju. Lokalny ekspert zauważy wyjątkowy wzór na skrzydłach i zaproponuje gatunek. Kilka innych osób dołączy i się zgodzi. Gdy dwie trzecie niezależnych użytkowników poprze tę samą identyfikację, zapis staje się „research grade”. Wiele obserwacji nigdy nie dociera do tego etapu — i to też jest w porządku. Niektóre pozostają na poziomie „drzewo”, zamiast „dąb czerwony”. Celem nie jest stworzenie nieskazitelnej, wypolerowanej bazy danych. Chodzi o zgromadzenie dużej i uczciwej bazy, która stale ewoluuje, gdy społeczność iNaturalist uczy się i nadal dzieli swoimi obserwacjami.
Gdy twoja obserwacja osiągnie status „research grade”, nie pozostaje po prostu w iNaturalist. Za kulisami obserwacje o takim statusie są udostępniane do Global Biodiversity Information Facility — znanej wśród naukowców jako GBIF — czyli światowej platformy gromadzącej dane o występowaniu gatunków, wykorzystywanej przez naukowców, agencje i organizacje zajmujące się ochroną przyrody. Oznacza to, że twoje zdjęcie trojeści w niewielkim parku w Naperville może trafić do tego samego zbioru danych co zasuszony okaz zebrany w pobliżu Joliet w 1910 roku. Twoja salamandra znaleziona podczas brodzenia w Rock River może znaleźć się obok oficjalnych danych z badań terenowych prowadzonych przez biologów stanowych. Ta ogromna baza danych GBIF jest często miejscem, do którego sięgają badacze, gdy pytają: „Gdzie widziano ten gatunek?” oraz „Jak to się zmienia?”.
Najważniejsze jest to, że rozmieszczenie zwierząt nie jest tak statyczne, jak mogłyby sugerować mapy w naszych przewodnikach terenowych. Takie mapy mogą zaznaczać całe Illinois jednolitym kolorem, sugerując, że dany gatunek ptaka lub rośliny występuje wszędzie. W rzeczywistości obraz jest jednak znacznie bardziej zróżnicowany. W obrębie tego zaznaczonego obszaru niektóre gatunki trzymają się nadrzecznych terenów zalewowych, inne unikają pól uprawnych, a jeszcze inne świetnie radzą sobie wśród miejskich drzew Chicago i dębów na cmentarzach. Tradycyjny monitoring może wychwycić część tych zmian, ale takie programy wymagają stałego finansowania i personelu. iNaturalist ich nie zastępuje, ale pomaga nam lepiej zrozumieć tę złożoność, dodając elastyczną warstwę informacji.

Większość obserwacji przechodzi przez proces identyfikacji i szybko osiąga konsensus społeczności. Niektóre jednak zajmują więcej czasu niż inne, a jeszcze inne zaczynają żyć własnym życiem. Najlepszym przykładem jest obserwacja piżmaka, pieszczotliwie znanego jako Gerald. Gerald został początkowo błędnie zidentyfikowany jako przedstawiciel rodziny bobrowatych (Castoridae), następnie błędnie uznany za świstaka amerykańskiego (Marmota monax), zanim ostatecznie poprawnie zidentyfikowano go jako piżmaka (Ondatra zibethicus). Nie był to prosty proces i wymagał dziesiątek identyfikacji, aby osiągnąć konsensus. Dziś jednak jesteśmy pewni tożsamości Geralda dzięki tysiącom osób, które wniosły swój wkład. Ta jedna obserwacja prawdopodobnie pomogła również wielu osobom nauczyć się prawidłowo rozpoznawać te gryzonie.
Gerald jest skrajnym przykładem. Choć iNaturalist nie jest doskonały, możesz być spokojny — większość rekordów iNaturalist o statusie „research grade” jest dokładna. Błędy zwykle skupiają się w grupach trudnych do identyfikacji, takich jak drobne owady, trudne do odróżnienia rodzaje roślin oraz organizmy, które do rozróżnienia wymagają mikroskopu lub testów genetycznych. Mogą też pojawiać się wyjątki — pojedyncze, dziwne punkty daleko poza „znanym” zasięgiem występowania, które można następnie dokładniej przeanalizować.
Ostatecznie naukowcy traktują dziś iNaturalist jako potężne, choć niedoskonałe narzędzie. Nie zastępuje ono tradycyjnych badań terenowych. Nie są to jednak również dane, które można ignorować. To gęsta, żywa warstwa informacji, która — używana ostrożnie — może znacząco wyostrzyć nasz obraz tego, gdzie występuje życie w Illinois i jak się zmienia. Stronniczość związana z tym, dokąd chodzą ludzie i na co kierują aparaty, jest realna, ale nie jest niewidoczna — istnieją sposoby, by ją uwzględniać.
Dla mnie najbardziej ekscytujące jest to, że to narzędzie działa tylko dlatego, że ludzie wciąż je zasilają. I nie musisz czekać na specjalne wydarzenie — możesz zacząć już w tym tygodniu. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, możesz pobrać aplikację iNaturalist albo założyć konto online. Następnie weź telefon lub aparat i wyjdź na zewnątrz. Dziką przyrodę można znaleźć niemal na każdym rogu. Odwiedź więc miejsce, w którym już bywasz — swoją ulicę, ulubiony rezerwat leśny, zbiornik retencyjny za pasażem handlowym albo park, w którym twoje dzieci grają w piłkę. Możesz też potraktować to jako okazję, by odwiedzić nowe miejsce, do którego od dawna chciałeś się wybrać.
Potem znajdź coś dzikiego — nie zwierzęta domowe ani rośliny doniczkowe, ale coś, co rośnie, pełza lub lata. Podejdź tak blisko, jak rozsądnie możesz, spróbuj zrobić wyraźne zdjęcie, prześlij je i zidentyfikuj tak dokładnie, jak potrafisz. Następnie obserwuj, co wydarzy się w ciągu kolejnych dni, gdy inni użytkownicy — niektórzy równie początkujący jak ty, inni będący poważnymi ekspertami — pojawią się w twoich powiadomieniach, próbując pomóc ci nazwać świat wokół ciebie. Kiedy korzystasz z iNaturalist w Illinois, pomagasz budować żywy atlas, z którego naukowcy, zarządcy terenów i twoi sąsiedzi będą korzystać, podejmując decyzje o tym, jak dbać o to miejsce w nadchodzących latach.

Max Allen jest ekologiem karniworów na Uniwersytecie Illinois. Jego badania koncentrują się na ekologii i zachowaniu gildii karniworów na całym świecie, ze szczególnym naciskiem na zrozumienie ekologicznych interakcji karniworów dla stosowanej ochrony i zarządzania.
Prześlij pytanie do autora